Wszystkie drogi prowadzą do Valletty

W poprzednim wpisie mogliście przeczytać co nieco na temat dawnej stolicy Malty. W tej notce zajmiemy się obecną stolicą — Vallettą. Jest to miasto, które zafascynowało nas pod wieloma względami. Leży ono na półwyspie, pomiędzy dwiema zatokami — Grand Harbour i Marsamxett co daje możliwość dostania się tam drogą wodną np. Ze Sliemy, do czego Was gorąco zachęcam. Widok panoramy miasta z płynącego promu jest zapierający dech w piersiach. Można oczywiście dostać się do miasta autobusem. Większość linii przejeżdża właśnie tamtędy. Po kilku dniach nawet śmialiśmy się między sobą, że wszystkie busy prowadzą do Valletty. Jako że jest to najdalej wysunięta na południe stolica europejska, jest jednocześnie najbardziej nasłonecznionym obszarem europy.

Valletta jest często nazywana określeniem „Muzeum pod gołym niebem”. Nie bez powodu — na jej terenie znajdziemy aż 320 zabytków, co spowodowało, że jest ono na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Wyobraźcie sobie – 320 zabytków na tak małym terenie. Nie dziwi więc fakt, że w 2018 roku Valletta została okrzyknięta Europejską stolicą kultury. Pałace, katedry, biblioteki, forty, ogrody — to tylko niewielki element tego, co można zobaczyć. Jako że kilka dni przed naszym przybyciem w mieście odbywał się odpust, mieliśmy okazję zobaczyć większość zdobień i dekoracji przygotowanych przez miejscową ludność. Widać, że to ważny element ich kultury. W tym miejscu da się również zauważyć kolejne elementy świadczące o dawnej kolonizacji brytyjskiej. Zacznijmy od lewostronnego ruchu samochodowego, poprzez brytyjskie gniazdka w ścianach, po charakterystyczne, czerwone budki telefoniczne. Swoją drogą dopiero teraz przyszło mi na myśl to, że mogłem zobaczyć czy są nadal w użytku. Valletta to przede wszystkim główny deptak z wieloma sklepami i restauracjami gdzie z jednej strony zobaczymy panoramę sięgającą morza a z drugiej przepiękny plac z fontanną i wieloma modernistycznymi rzeźbami.

Odwiedziliśmy również ogród Barrakka, który jak dowiedziałem się dopiero podczas pisania tego tekstu — dzieli się na ogród dolny i górny. Poczułem się w nim, jakbym był w grze Assasins Creed — mury, które mnie otaczały były perfekcyjnie wykonane, a między nimi można było podziwiać cudowne rzeźby. Znajdziemy tu kolejną fontannę, wokół której roi się od kolorowych, równo posadzonych kwiatów. Idealne miejsce na sesję zdjęciową co oczywiście nasza ekipa skrzętnie wykorzystała. Jest to idealne miejsce, na odpocząć od słońca nie tylko dla ludzi, ale i wszechobecnych, małych jaszczurek.

Jeżeli o mnie chodzi to po wyprawie na Maltę, uważam, że Vallettę najlepiej odwiedzić w ostatnim dniu urlopu, aby wszystkie kadry zarejestrowane przez nasze oczy pozostały w naszych głowach jak najdłużej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *