Top & Flow – Kijów

W dzisiejszym materiale dowiecie się co najbardziej podobało mi się w czasie wyjazdu do kijowa no a skoro pogadamy o plusach to muszę też powiedzieć również o tym z jakich sytuacjach powinniście być czujni będąc w stolicy ukrainy.
Pierwszą rzeczą na której wtopiliśmy to starter z internetem, który kupiliśmy zaraz po wylądowaniu na lotnisku. Pani z obsługi była bardzo miła, zabrała mój telefon i od razu skonfigurowała nowo zakupioną kartę sim. Wszystko kosztowało 280uah, a jak się później okazało, można to zrobić co najmniej połowę taniej. Tym bardziej, że na krótkie wyjazdy nikt nie potrzebuje wielogigabajtowych starterów. W kwaterach przeważnie jest wifi więc internet jest potrzebny w zasadzie tylko do nawigacji i w moim przypadku do latania dronem. W tej kwestii można oszczędzić na naprawdę dobry obiad.

Zdecydowanym plusem jest kijowskie metro. Nie dość że bardzo tanie i praktycznie każda stacja jest dziełem sztuki. Podczas jazdy, przy każdym postoju miałem ochotę wyjść żeby nagrać jakieś ujęcie ale wtedy spędziłbym w metrze dużo więcej czasu niż mieliśmy. Warto wiedzieć, że metro jeździ co 5 minut więc nie trzeba się spieszyć bo nawet jak odjechało nam spod nosa to i tak za chwilę przyjedzie nastęne. 

Na mieście spotkacie sporo naciągaczy – „przebierańców”. Są tu ludzie, którzy przebierają się za różne zwierzęta czy w ukraińskie stroje ludowe. Podchodzą do ludzi, zagadują i pozwalają sobie robić z nimi zdjęcia. Po wszystkim chcą od Ciebie kase. I nie są to pojedyncze przypadki bo na placu niepodległości czyli majdanie w jednym momencie wiedzieliśmy co najmniej połowę zoo. To samo tyczy się grupki panów z małpami na ręku. Bardzo pewnie podchodzą do ludzi i szczerze mówiąc od razu mocniej ścisnąłem kamerę bo trochę filmów z tymi małpami z roli głównej widziałem na youtubie a bardzo nie chciałem się rozstawać z moją kamerą. No…bo…  lubię ją nawet… trochę…tą kamerę.

Według mnie Kijów to raj dla fotografów i filmowców. Budowle są bardzo okazałe a cerkwie mają bardzo intensywny niebieski kolor i w połączeniu ze złotymi kopułami wyglądają naprawdę genialnie. Ciągle miałem ochotę nagrywać. Finalnie wyszedł ponad godziny materiał, z którego zmontowałem około 7 minutowy film. W sumie to muszę zacząć robić więcej zdjęć a nie tylko nagrywać bo potem nie mam co wrzucać na instagram.

Kolejna bardzo ważną dla każdego sprawą są kantory. Chcieliśmy sobie wymienić jeszcze trochę złotówek na hrywny i w kantorze przy złotej bramie kurs był tak zaniżony, że kiedy Pani dała mi do ręki ukraińskie pieniądze, od razu się zorientowałem “no halo, co to tak mało trochę jakby” i zrezygnowałem z tej wymiany. Kantorów w całym kijowie jest naprawdę sporo więc a kursy walut są tak rozbieżne, że w niektórych miejscach można stracić naprawdę spore sumy. Użyłem kalkulatora walut na telefonie do sprawdzenia jaki jest kurs i ile powinienem mniej więcej dostać i patrzyliśmy po drodze, gdzie kurs był najbardziej zbliżony.

Jedzenie jest to jedna z najlepszych rzeczy w kijowie. Może dlatego że jest bardzo zbliżone do kuchni polskiej. Barszcz ukraiński i pierogi z mięsem to majstersztyk. Do tego normalny kompot z wiśni a jakieś słodzone napoje i człowiek miał siły na zwiedzanie. Śniadanie również było bardzo konkretne a wszystko w fajnych cenach. Za około 100auh można zjeść dobry obiad a za 56 śniadanie. Ktoś zaraz powie – te synek, ale u mnie też za 16zł zjesz obiad wiec co ty gadasz że to ma być tanio? No to ja ci teraz to wytłumacze. Kijów to stolica wielkiego kraju więc nie można porównywać ceny w kijowie do cen w barze mlecznym w centrum np. Chorzowa? Jadłeś kiedyś 2 daniowy, syty obiad za 16zł w warszawie? No i właśnie.

O rynku Besarabskim wspominałem we wcześniejszym filmie. Jeśli go jeszcze nie widziałeś no to masz co nadrabiać. To miejsce najbardziej mnie rozczarowało. Szukając w sieci informacji na temat targu, wiele osób skarży się na to, że ceny na nim są zdecydowanie większe niż w jakimkolwiek innym sklepie. Na moich ujęciach z resztą widać jak wielu klientów tam chodzi. Mieliśmy okazję być już na różnych targach w różnych krajach. W takie miejsca najchętniej przychodzą miejscowi, którzy mają swoich ulubionych sprzedawców i wiedzą, że kupują towar dobrej jakości w dobrej cenie. W takich miejscach zazwyczaj jest gwar i niesamowity tłok. Rynek Besarabski to zupełne przeciwieństwo.

Żeby przejść na drugą stronę ulicy bardzo często zamiast tradycyjnych pasów na jezdni są tutaj tunele podziemne ale nie takie jak w niektórych miastach, że aż strach wieczorami przez nie przechodzić. W kijowie w każdym takim przejściu podziemnym roi się od sklepów. Można tam kupić pamiątki, pieczywo, kawę i wiele przeróżnych rzeczy. Fajne wykorzystanie przestrzeni, ja bym nawet powiedział, że jest to nie marnowanie przestrzeni. No i było zdecydowanie cieplej niż na powierzchni.

Wiele ciekawych miejsc jest położonych niedaleko siebie. Jak sobie wejdziesz na mojego bloga to w jednym z wpisów znajdziesz mapkę, gdzie zaznaczyłem cała nasza trasę. Nie mieliśmy dużo czasu bo w zasadzie jeden dzień a jednak udało Nam się zobaczy na prawdę wiele fajnych miejsc.

W dniu wyjazdu, czekając na autobus powrotny, na przystanku stało kilku panów, którzy bardzo bezpośrednio zaczepiali wszystkich, oferując przejazd minibusem za tę samą cenę co bilet autobusowy. Po pierwsze bardzo mnie to zdziwiło, gdyż autobus mieścił około 5 razy tyle ludzi więc w jaki sposób Pan ma mieć jakikolwiek zysk, oferując tę samą cenę, mogąc zabrać dosłownie kilka osób? Po drugie nawet Ukraińcy zbywali panów i wsiadali do zwykłego autobusu — to o czymś świadczy.


Podsumowując:

Kijów to miasto gdzie widać tą różnicę między bogactwem i biedą. Nie chcę tym filmem nikogo urazić, bo sytuacja na Ukrainie jest trudna dla jej obywateli i to, że próbują naciągać turystów w każdej sytuacji jest normalne w każdym źle funkcjonującym kraju. Oni tylko próbują na różne sposoby coś zarobić. To nie zmienia faktu że nigdzie wcześniej nie czułem tego, że muszę być tak bardzo czujny, żeby nie zostać oszukany. Nie mniej jednak miasto ma swój klimat i jestem przekonany, że jeszcze kiedyś się tam wybiorę choć podejrzewam, że będzie to raczej okres letni no bo czuję pewien niedosyt. Nie mam żadnych ujęć z drona… bo za mocno wiało w tym styczniu. Teraz już wiecie na co zwrócić uwagę planując wyprawę do stolicy wschodniego sąsiada, polecam, zachęcam, nie są to drogie rzeczy. Ale o kosztach będzie jeszcze wpis na blogu frogstory.pl także wbijajcie, czytajcie, komentujcie no i do zobaczenia w następnym filmie na kanale.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *