Niesamowity rejs za 13 euro

Cześć 🙂 jak się dziś macie? Dzisiaj kolejne przygody z Malty. Usiądźcie wygodnie 😉

Po zwiedzeniu Valletty — stolicy Malty przyszedł czas na jakiś odpoczynek. Zdecydowaliśmy się zrealizować to w jedynym, słusznym miejscu. Wstaliśmy wcześnie i zaraz po śniadaniu ruszyliśmy w stronę portu w Mellieha gdzie czekała na nas łódź o zabawnej nazwie „Hakuna Matata II” – jak cudownie to brzmi — przychodzi od razu do głowy i rzeczywiście łódź wyglądała okazale! Ruszyliśmy — trzeba przyznać, że pływanie wokół tych małych wysp już samo w sobie jest ogromnym przeżyciem. Skały i klify tworzą jedyny w swoim rodzaju krajobraz. Do tych najciekawszych miejsc łódź podpływała bliżej, żebyśmy mogli się lepiej przyjrzeć czy porobić zdjęcia.

Jednym z celów tej podróży była m.in. Blue Laguna, czyli najbardziej znana plaża Malty, która znajduje się na wyspie Comino. Już z daleka było widać wiele innych łodzi i statków cumujących w tym miejscu. Mimo tego, iż na plaży jest od groma turystów, nie przeszkadzało nam to w cieszeniu się chwilą. Woda krystalicznie czysta i dosłownie niebieska — jakbyśmy dosypali do niej barwnika. Pływałem z kolorowymi rybami i meduzami. Co ciekawe, dowiedziałem się od miejscowych, że te duże meduzy nie są groźne, że tylko te mniejsze parzą.

Po około 3 godzinach — bo tyle mieliśmy czasu do dalszej podróży, wróciliśmy na łódź i popłynęliśmy na Crystal Lagunę, która podobała się nam nie mniej niż Blue. Co prawda nie było plaży, ale skakanie z łodzi na tle pięknych klifów było dla mnie dużą atrakcją. Tam też zjedliśmy obiad zakupiony na statku. Hamburger z rybą był smaczny, do tego „chips” – myśleliśmy, że będą to frytki, ale okazało się, że to po prostu chipsy ziemniaczane takie, jakie można kupić w sklepie. Zestaw kosztował tylko 4 euro, więc nie ma się do czego doczepić. O samym jedzeniu na Malcie napiszę w osobnej notce. Podczas powrotu do portu wszyscy chcieli siedzieć na rufie z nogami poza łodzią. Woda ochładzająca stopy, zachód słońca oraz wiatr we włosach to jest to uczucie, które warto sobie przypominać.

Do portu wróciliśmy koło godziny 18, więc mogliśmy jeszcze na spokojnie zjeść obiadokolację w jednej w pobliskich restauracji. Ten dzień był jednym z lepszych, jakie przeżyłem. Oglądając zdjęcia czy nagrany film zobaczycie tylko namiastkę tego, co zostaje w pamięci po przeżyciu tego na własnej skórze. Przed tym dniem oglądaliśmy wiele ofert rejsów na tę plażę i uważam, że nie ma sensu płacić za rejs 20-30 euro. Lepiej wydać mniej za sam rejs i nawet na miejscu kupić sobie taki obiad, jaki chcemy i nie być skazany na to, co podają Ci na łodzi. Pamiętajcie o tym, wybierając się w kierunku tej niezwykłej, niebieskiej wodzie. Nie znam osoby, która by nie poleciła tej plaży komukolwiek, kto wybiera się na Maltę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *