Kijów w 1 dzień

Monaster św. Michała Archanioła

Cześć!

W czasie ferii ja, moja żona i dwójka przyjaciół wybraliśmy się na bardzo krótki wyjazd do stolicy Ukrainy. Wszystko dzięki temu, że w czasie planowania zimowego urlopu wypoczynkowego znaleźliśmy bardzo tanie loty w do tego miasta. Zaczęło się od wyrobienia paszportu, a potem było już z górki. Czytanie, szukanie i planowanie. Co prawda wyjazd teoretycznie był 3-dniowy, ale godziny przylotu i odlotu tak się ułożyły, że w praktyce mieliśmy zaledwie półtora dnia. Oczywiście nie mogę narzekać, bo za bilety zapłaciliśmy po 39zł w jedną stronę i była to i tak dużo lepsza oferta dla nas niż droższe zakopane, gdzie na pewno nie dostalibyśmy się w nieco ponad 2 godziny.

Po wyjściu z lotniska autobusem oraz metrem dotarliśmy do „bazy wypadowej”. Okazało się, że kwatera, która była zarezerwowana za pośrednictwem bookingu, tak naprawdę wcale nie była zarezerwowana. Właściciele w rozmowie telefonicznej poinformowali nas, że przecież napisali nam wiadomość e-mail o tym, że muszą nam odwołać nocleg. Dla mnie jest to kuriozalna sytuacja, gdyż rezerwacja na serwisie booking do samego końca była potwierdzona i nikt z nas nie spodziewał się żadnego maila w języku ukraińskim, który najprawdopodobniej trafił od razu do spamu. Dla właścicieli tej kwatery należy się z marszu czerwona kartka, gdyż zostawili nas bez noclegu w obcym mieście. Udało się nam dość szybko znaleźć inny nocleg, ale mam wrażenie, że wynajmujący, wiedząc, jaka jest nasza sytuacja, próbował mocno podbić cenę najmu. Kiedy podziękowaliśmy mu za ofertę, nagle znalazł się lokal na „naszą kieszeń”. Niewykluczone, że ten sam, który miał być droższy. Po rozpakowaniu poszliśmy się rozejrzeć. Mieszkaliśmy praktycznie przy głównym placu — Majdanie. Świetna lokalizacja, wszystko, czego potrzebowaliśmy, było bardzo blisko. Na drugi dzień zaraz po śniadaniu zaczęliśmy realizować wcześniej rozpisany plan.

Zwiedzanie zaczęliśmy około godziny 10, a skończyliśmy o 17. Można byłoby dorzucić do planu coś jeszcze, ale ze względu na to, że był styczeń i temperatury oscylowały w okolicy 0 stopni, staraliśmy się tak wszystko ułożyć, żeby co jakiś czas znaleźć się w miejscu, gdzie się zagrzejemy. Moim zdaniem było optymalnie. Obejrzyjcie sobie film, na którym zobaczycie, jak w praktyce wyglądał nasz plan.

 Ps. w filmie omyłkowo przekręciłem nazwisko Pana Bohdana Chmielnickiego.

Jeśli chcielibyście przejść się tą samą trasą, to nie krępujcie się. Link do mapy działa również na telefonie gdzie może posłużyć jako nawigacja – http://bit.ly/2Smfxg1

Kijów to bardzo ciekawe miasto. Kiedy tam byliśmy czuliśmy, że jest to zupełnie inna kultura. W trakcie dnia napotkaliśmy wiele ciekawych miejsc. Zdarzyło się również kilka mniej sympatycznych sytuacji, ale o tym będzie w następnym wpisie. Będzie też nota, w której rozpiszę cały kosztorys tego wyjazdu co do złotówki, żebyście mogli zobaczyć, ile pieniędzy potrzebujecie mieć ze sobą, panując podobny wyjazd.

Do zobaczenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *